Aleja sław, czyli chwalę się… znowu!

Już dawno powinnam była to zrobić, ale najpierw byłam w Warszawie, a książka kilkaset kilometrów dalej. Potem byłyśmy w tym samym miejscu, ale nie miałam potrzebnego sprzętu 😉 A ostatnio jakoś nie miałam czasu. Ale – jak to mówią znawcy porzekadeł – lepiej późno, niż wcale.

Pamiętacie moją entuzjastyczną recenzję książki „Wyrok” Mariusza Zielke? Gdy Pan Mariusz odezwał się z propozycją pierwszej książki do recenzji, to nikt nawet sobie nie wyobrażał, że tak się sprawy potoczą. Tylko rok po pierwszym wydaniu jedno z „kryminalnych” wydawnictw – Czarna Owca – postanowiło wydać ponownie tę książkę, dołączając ją do dobrze znanej – Czarnej Serii.

Gdy otrzymałam książkę, zaczęłam ją przeglądać i nagle natknęłam się na aleję sław…

Pochlebiło mi to, nie powiem. Bardzo fajnie, że ktoś zadał sobie trud wyszukania i wybrania fragmentów z recenzji blogerów. Szkoda tylko troszkę, że wydawnictwo nie napisało nawet i nie spytało o zgodę na publikację. Wypadałoby…

Napuszyłam się, a teraz uciekam – jadę spotkać się ze znajomą będącą chwilowo w Warszawie, a potem idziemy do kina na film pod tytułem „Miłość”. O ile psychicznie wytrzymam takiego rodzaju film. Kolejne dwa dni będą równie intensywne, więc nowa notka pewnie dopiero w weekend.