Sztuka przetrwania w firmowej dżungli ("Król biurowej klasy średniej" – Maciej Zuch Mazurek)

zuch rysuje

Maciej Mazurek aka Zuch to postać znana mi od kilku lat. Najpierw dzięki jego komiksom umieszczanym na Zuch rysuje, a później już samo poszło – różne imprezy blogerskie, wyjazdy etc. Bardzo fajny z niego człowiek, z talentem do grafiki i pisania. Dlatego, gdy usłyszałam, że wydaje książkę, to mogłam tylko i wyłącznie kibicować temu pomysłowi.

„Król biurowej klasy średniej” to opowieść z życia ekipy niedużej agencji reklamowej. Prym wiodą graficy, ale mamy też informatyków, „akoncicę”, copywritera i księgową. Możemy obserwować ich codzienne zmagania z rzeczywistością, kibicować i śmiać się. Śmiać i śmiać, chociaż wielokrotnie jest to śmiech przez łzy.

Mimo specyfiki pracy w agencji tego typu, jestem przekonana, że spora część z nas będzie się identyfikowała chociaż z częścią przeżyć tej ekipy – pracą z klientami, pracą nad grafikami, piramidką zależności firmowych, z dziwnymi informatykami, przebojami z księgowymi, a nade wszystko relacjami na linii przełożony – pracownicy. Większość z nas poradzi sobie bez problemu z odrobiną specyficznego języka, która czasami się w książce pojawia. A jestem przekonana, że potężna większoć będzie miała w trakcie lektury masę frajdy.

Zuch stworzył książkę specyficzną – jest to połączenie typowego pisania, okraszone mailami, wiadomościami z Twittera oraz komiksami. Bardzo mi się ta kombinacja spodobała, działała na takiego wizualnego typa, jakim jestem.

Całość to czystej wody satyra, rzeczywistość w krzywym zwierciadle. I tylko czasami pojawia się refleksja, że jakoś dziwnie dobrze my (lub nasi przyjaciele) znają części rzeczywistości tej biurowej klasy średniej. I wtedy pozostaje się zastanawiać, czy skończymy tak, jak Zuch i jego współpracownicy.

Bardzo mocno uśmiałam się w trakcie lektury tej książki, momentami chichotałam jak najęta. Dobrze, że czytałam tę książkę w domu, bo inaczej ludzie w tramwajach dziwnie by się na mnie patrzyli. Lektura była dla mnie tym zabawniejsza, że wręcz widziałam oczami wyobraźni Macieja i słyszałam jego głos, co wzmacniało mój ubaw. Taka duchowa telewizja 😉

Gorąco polecam tę lekturę wszystkim, którzy lubią groteskę, śmiech w trakcie lektury, dobrą kreskę i świetne poczucie humoru! Co tam będę Wam żałować frajdy – wiedzcie, że warto czytać tę książkę!

PS. A jak chcecie na poważniej, to Zuch prowadzi naprawdę ciekawego i dobrze pisanego bloga – Zuch pisze.

ring_Gplus albo-albo friday-killer