O dziwo, stosik!

Dziwne to, bo od porzedniego stosiku nie upłynął nawet miesiąc. Ba! Z biedą upłynęły dwa tygodnie, więc sytuacja jak na mnie ostatnio mocno nietypowa. Nie jest to stos wielki, ale nie zmienia to faktu, że zaistniał 😉 Od góry:

„Wiedźma.com.pl” Białołęcka – dotarła do mnie w ramach akcji Włóczykijka. Przyznam, że zapomniałam o tym, że sie do niej zapisałam (swoją drogą – muszę sprawdzić do czego jeszcze się zapisałam 😉 ) i mocno się zdziwiłam, jak ją wczoraj odebrałam na poczcie 😉 A najlepsze jest to, że wychodzi na to, że w międzyczasie ją zdobyłam i jest gdzieś w domu rodzinnym. Ale tam pojadę dopiero w połowie sierpnia, a przeczytać powinnam już, więc nie sprawdzę 😉

„Upał” Ciszewski – skuszona recenzją Kalio i kilku innych osób nie wytrzymałam i jak się nawinęła pod rękę, to pożyczyłam od znajomej 🙂

„Na pastwę aniołów” Carroll – jak można przeczytać taki tekst (a szczególnie jego ostatnie dwa zdania) zaraz weszłam na stronę mych dzielnicowych bibliotek i zamówiłam. Fajnie sie złożyło, bo trafiłam przed przerwą wakacyjną, więc mogę ją trzymać sporo dłużej niż miesiąc.

„No place to hide” O’Harrow oraz „The girl next door” Noble – prezenty od znajomej blogerki. Dziękuję Ci, kochana! :* Pierwsza zainspirowana lekturą podziękowań w jednej z książek Deavera, a druga od tak, bo to fajne czytadło 🙂

„Alibi na szczęście” Ficner-Ogonowska – od Wydawnictwa Znak. Bardzo się dzisiaj przy odbieraniu przesyłki na poczcie zdziwiłam, bo zamówiłam ją już wieki temu i zdążyłam o niej zapomnieć, a tu siurpryza 🙂 Ależ to grubas! Chyba zostawię sobie na urlop.

Książka Białołęckiej nie dotarła sama, zobaczcie:

Mnóstwo zakładek i dwa czasoumilacze do wypicia 🙂 Zakładki polecą dalej (oczywiście poza tą, którą przygarnę sobie na pamiątkę), ale herbata i kawa zostanie skonsumowana w trakcie lektury 🙂

Jak to zawsze czynię przy okazji stosików, tak uczynię i teraz. Co planujecie na weekend? Pracę? Naukę? Sprzątanie? Nicnierobienie? Ja nie mam żadnych planów. Może poczytam, może coś napiszę, może posprzątam, może pójdę na spacer. Nie planuję nic, będzie, co będzie 😉