Odbicia na tafli życia ("Ślady" – Jakub Małecki)

ślady

Czy zastanawiacie się czasami, jakie ślady po sobie zostawiacie? Co zostanie na tym świecie, gdy Was już nie będzie? Co pozostawicie w sercach i pamięci innych ludzi? Jakie ślady pozostawili inni w Waszym życiu? Ślady, które pozostawiono, te, które pozostawiamy my, warkocz ludzkich losów, przeplatające się życia, zjawisko kompletnie nie do opanowania czy zaplanowania. Pamięć, która pozostaje. O ile pozostaje…

„Ślady” Jakuba Małeckiego potraktowałam na początku jak zwykłe opowiadania. Nawet się zdziwiłam, że tym razem akurat ta forma. Chciałam sobie pojedynczo dawkować kolejne teksty, jednak nie było mi to dane. Owszem, każdą historię czytałam powoli i z uwagą, jednak nie byłam ich w stanie sobie dawkować pojedynczo przez kilkanaście dni. Tak się nie da, bo to nie jest zwykły zbiór opowiadań. Nie wiem, jak określić tę formę, powieściozbiór? Może lepiej nie będę wymyślać nazwy, w każdym razie „Ślady” to szkatułka pełna opowieści misternie utkanych i delikatnie ze sobą połączonych. Uważny czytelnik bez problemu znajdzie pozostawione przez autora ślady, da się poprowadzić do kolejnych odkryć.

Tylu bohaterów, tyle ludzkich losów, kilkadziesiąt lat, wiele różnych miejsc akcji, a jednak, wszędzie przewija się utrata, samotność, nieszczęście, niedostosowanie do „normalności” i otaczającej bohaterów rzeczywistości. Teresa, która w górskim schronisku opowiada dwójce nieznajomych swoje życie, to czekanie na nieokreślone coś… Kobieta nazywana przez innych świętą Eugenią, której rodzina zginęła w wypadku, a która zakopuje w swoim ogrodzie truchła potrąconych zwierząt. Czy też celebrytka, która po życiu pełnym sukcesów, pieniędzy, sławy i splendoru zapomina swoje życie i siebie samą. Te historie i wiele innych poruszają, zmuszają do refleksji nad życiem, relacjami z innymi ludźmi, oczekiwaniami, wyborami, śmiercią, chorobą, samotnością. Te opowiadania to lektura, która świetnie nadaje się na jesienną podróż, gdy po przeczytaniu jednego opowiadania można się zadumać, zawiesić wzrok na przesuwającym się krajobrazie i myśleć, rozważać, analizować.

Małecki jest w formie, zarówno pomysły na teksty, jak i ich dopracowanie i tak zgrabne utkanie w literacki kilim ukazuje, że ten młody autor ciekawie się rozwija i nie spoczywa na laurach. Do tego piękny, bogaty język, polszczyzną autor operuje bardzo dobrze, zwraca uwagę na to, jak pisze, co niestety wcale nie jest już tak częste, a powinno być przecież normą.

„Ślady” i „Dygot” są naprawdę świetne, polecam, jednak na razie dla mnie ukochanymi książkami tego autora są niezmiennie powalający „Dżozef” i niesamowite „W odbiciu”. Właśnie za przedziwne fabuły i oderwanie od rzeczywistości, takie schizofreniczne historie. Ale po cichu i tak liczę na to, że Jakub Małecki stworzy jeszcze wiele ciekawych, odjechanych, porywających i wartych przeczytania książek! Jeżeli macie ochotę oderwać się od przyjemnej i relaksującej łatwej papki i poznać twórczość ciekawego polskiego autora – polecam Jakuba Małeckiego!

„W odbiciu” – Jakub Małecki

twarze

Szaleństwo. Rzeczywistość. Ludzkość. Ja czy Ty? A może my? W odbiciu…

Żyje sobie taki Karol, normalnie, jak tysiące ludzie dookoła niego. Żona, mieszkanie, kot, praca. Ok, pracy nie ma, ale ma wielką motywację do tego, by ją jak najszybciej znaleźć. Dla siebie i swej kochanej żony – Natalii. En pracuje w biurze podróży i kocha męża. Chce, by był szczęśliwy, spełniony. Młode małżeństwo z przyszłością.

Rzeczywistość, jaką znacie dobrze, prawda?

Ale zaczynają się w niej pojawiać szczeliny, przez które dostaje się do niej coś niedobrego. Karola zaczynają dotykać dziwne przypadki. Widzi dziwne malunki, stworzenia, wizje. Prześladuje go człowiek z głową psa. Jakby tego było mało, to dookoła zaczyna dziać się zło. Tak, jakby coś wyciągało z ludzi najgorsze, co mogą i chcą zrobić. Wypadki, napaści, morderstwa, zdrady… Zaczyna to także dotykać jego najbliższych, co wpędza Karola w coraz większe przerażenie. O co chodzi, dlaczego ludzkość opętało zło? A może ono tam zawsze było i tylko stało się coś, co je uwolniło?

Jest jeszcze niesamowite mieszkanie, w którym zamordowano staruszka. Mieszkanie składające się z jednego pokoju, bez łazienki i kuchni. W pokoju stoi tylko pianio, ściany i sufit pokryte są rysunkami. Jakie jest ich przesłanie i kim był zamordowany mężczyzna?

Nie można zapomnieć o Pielgrzymie. Był takim samym zwykłym młodym mężczyzną, jak Karol. Jednak życie skradł mu alkohol, który zniszczył jego rodzinę i niszczy jego samego. Pielgrzym stacza się na dno. Społeczeństwo postrzega go jako brudnego, zapitego lumpa. A co, jeżeli ten lump jest jedynym, który może ich uratować? Ten otoczony przez ptaki, cierpiący za miliony bezdomny…

„W odbiciu” to kolejna książka Jakuba Małeckiego, która gwałci czytelnikowi mózg. Inaczej tego nazwać nie potrafię. Jest sobie zwyczajna historyjka, typowe życie, przeciętni bohaterowie, gdy niespodziewanie, powolutku rzeczywistość zaczyna się zmieniać. Nie poznajemy świata, nie rozumiemy tego, co się dzieje. Przerażenie, zdumienie i zachłanność: co będzie dalej? To wszystko gościło w mej głowie podczas czytania.

Trzeba mieć talent, by spójnie stworzyć tak schizofreniczne fabuły, jak te w książkach Małeckiego. A jeszcze stworzyć je w taki sposób, że czytelnik zacznie sam czuć niepewność i pomyśli: co, jeżeli…? Te książki, to dla mnie taki typ „mindfuckera”, coś jak „Fight club”.

„W odbiciu” to opowieść o świecie i ludziach. O wyborze, wolności i równowadze. O dobru i złu, a także o tym, jak często wolny wybór oznacza dla nas wybór czynienia zła.

Rzeczywistość, sen, a może odbicie…

©

w odbiciuWydawnictwo: Powergraph, 2011

Oprawa: twarda

Liczba stron: 304

Moja ocena: 5,5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

Inna książka autora – „Dżozef”