Jak co roku…

blog forum gdansk

Ruszam w podróż, kierunek Gdańsk! Kolejny raz mam szczęście być zakwalifkowana do uczestniczenia w najciekawszej imprezie blogowej roku, czyli w Blog Forum Gdańsk. Już nie mogę się doczekać, tym bardziej, że w tym roku będzie też dwójka blogerów książkowych, których bardzo lubię, czyli Padma i Oisaj! W końcu będzie nas więcej!

Cały program obejrzeć będzie można także online, do czego serdecznie zapraszam, bo zapowiada się ciekawie! Chętni niech zerkną na transmisję, a jak mi nie wierzycie, to tutaj jest program. Będzie się działo! No i przyda mi się aktualnie takie silne przypomnienie, że jest wśród blogerów spora grupa fajnych, pozytywnych osób 😉

Zatrzymane chwile #10

Już dziesiąty miesiąc za nami! Kurna, czas przecieka mi przez palce, trochę mnie to dołuje. Ledwo się obejrzę, a będę staruszką 😉 Przejdźmy jednak do milszych rzeczy! O październiku pisać już nie będę, bo zrobiłam to w książkowym podsumowaniu miesiąca, teraz więc prosto do zdjęć!

Miesiąc rozpoczął się tąpnięciem, czyli tekstem w Wyborczej. A po nim zaczęło się dziać wiele 😉 Relaksowałam się więc książką i herbatką zimową, celebrowałam szampanem i ananasem (tu mrugnięcie okiem dla tych, którzy wiedzą skąd ta inspiracja 😉 ).

Pokazałam też moją ulubioną ścieżkę, którą w weekendy chodzę „po bułki”. W październiku miałam też okazję uczestniczyć pierwszy raz w Wielkiej Warszawskiej. Super! Nawet mimo tłumów, których nie znoszę. Ale ten klimacik – kawaleria, warszawskie kapele, pucybut, stylizacje a la lata dwudzieste, miodzio! A ostatnie foto to kolejna przesyłka od miniaturzystki, intrygowała mnie ta akcja coraz bardziej.

W końcu i w Warszawie udało mi się upolować zachód słońca. A to tylko dzięki temu, że – niestety! – robi się coraz wcześniej ciemno i taki widok czekał na  mnie zaraz po wyjściu z pracy. Obok moje zachwyty przecudownym wydaniem książki Moersa, jaka to jest piękna seria! Następnie moje tête-à-tête z prokuratorem Szackim.

Dolny rząd otwiera zdjęcie z jednej z moich ulubionych lokalnych knajpek – OHO. A obok porządki książkowe, które w końcu poczyniłam, by ogarnąć nowe ułożenie, cały jeden regał do zapełnienia 😉 Ostatnie foto symbolizowało mnie chorą i niemożność podziwiania złotej jesieni inaczej, niż tylko przez okno.

Na początek kolejny piękny kąt Ochoty, lubię tę moją dzielnicę! W październiku stuknęło mi 500 obserwatorów na liczniku Instagrama (właściwie już 547) i wydała mi się to ładna liczba do podziękowania za bycie razem ze mną na tym portalu. A obok słodki kalendarz z serii Leniwa Niedziela, podarunek od znajomego.

Dolny rząd otwierają zdjęcia ze spotkania autorskiego Zygmunta Miłoszewskiego, były tłumy! A w trakcie pobytu w Olsztynie (na Festiwalu do Czytania) odkryłam u Wiki takie cudeńka – Murakami po rosyjsku. A na koniec jeden z moich ulubionych widoków tego miasta. Nie wyobrażam sobie, by PKiN mógłby zostać zniszczony, dziwne pomysły mają ludzie w swych głowach, nie ma co! Dobrze, że jest już zabytkiem i jego zburzenie nie jest takie proste.

Krótko przed zmianą pracy odkryłam, że mamy świetnego dostawcę sushi! Jaka szkoda, że pod nowy adres nie dojeżdża, ech… Takie piękności, jak to, co widzicie na środkowym zdjęciu, znajdziecie właśnie w Pałacu Kultury i Nauki, a konkretnie w Teatrze Dramatycznym. Cudeńko! Ostatnie zdjęcie to symbol przygotowań do wylotu do Gdańska. Z którym miałam masę przygód – opóźnienia pociągów, gigantyczne korki w mieście i pod miastem, gnanie taksówką na lotnisko, dojazd 5 minut przed zamknięciem bramki, uffff… Ale się udało!

Dolny rząd otwiera zdjęcie symbolizujące spotkanie autorskie Jacka Dehnela – jak zwykle było cudnie! Uwielbiam tego autora, jego książki, jego erudycję, cięty języczek, niesamowite oczytanie! Na środku trzecia już miniaturowa przesyłka od Wydawnictwa Literackiego, bardzo ciekawa akcja im wyszła! A ostatnie zdjęcie reprezentuje rozpoczęcie Blog Forum Gdańsk, najważniejszej imprezy blogerskiej roku.

Blog Forum Gdańsk w tym roku odbywało się w przeuroczym miejscu – Teatrze Szekspirowskim. Robi wrażenie! Kolejne dwa zdjęcia, to lans na ściance –  na pierwszym razem z Zorką i Zuchem, a na drugim z groźnym misiem pysiem zwanym Opydo 😉

BFG to również rozmaite przyjemnostki. Był np. koncert Patrycji Kosiarkiewicz. Oraz pyszna kawa, ciastka i czekoladki 🙂 A ostatnie foto to już powrót z Gdańska. Tym razem pociągiem, był więc czas na czytanie.

Po wypadku na Trasie Łazienkowskiej Warszawa stanęła. Masakryczny korek ciagnący się na kilometry we wszystkie strony! A obok znowu pyszne sushi, tak na pożegnanie z byłą pracą. Oraz pamiątka z BFG – roześmiana ja na okładce katalogu Ikei.

Grubo, co? Dużo wyjazdów, dużo spotkań, dużo różnorakich wydarzeń. A zdjęć ciut mniej niż normalnie, ciekawa sprawa. W każdym razie, ciągle uwielbiam Instagram i zapraszam do obserwowania mnie tamże – nick ksiazkowo.

Miłego wtorkowego leniuchowania!

Być czy nie być blogera? (Blog Forum Gdańsk 2014)

blog forum gdansk 2014

Jestem szczęściarą, która obserwuje rozwój Blog Forum Gdańsk od samego początku. Gdy nie mogłam być na pierwszej edycji, to oglądałam ją online, mimo kiepskiej jakości łącza, którym wtedy dysponowałam. Miałam jednak niewątpliwą przyjemność uczestniczenia w kilku edycjach i stwierdzam, że ta impreza niesamowicie się rozwija!

Gwiazda vs. człowiek

To, co rzuca mi się w oczy, to powolna transformacja od podejścia bloger-gwiazda do podejścia bloger-człowiek. Pewnie, nigdy nie zniknie z nas całkowicie ta chęć błyszczenia, bycia docenianym „pieszczoszkiem tłumu”. To nie pasuje do słynnego ego blogera (tak, wiem, uogólniam!). Jednak w przeszłości miałam silne wrażenie, że właśnie to jest najważniejsze dla publiki, to też w dużej części przez moment przewijało się w prezentacjach. A powoli coraz wyraźniej widać transformację. Coraz częściej mówi się o wartościach, o jakości działania, o człowieczeństwie. Pojawia się nawet słowo „misja”. I wiem, zaraz pewnie odezwie się ktoś, że przecież nie każdy z nas musi mieć misję! Faktycznie. Nie musi. Ale wielu z nas zwyczajnie do tego momentu dociera i czuje, że ją ma. I to fantastycznie zmienia ich sposób blogowania, przynajmniej takie mam wrażenie, obserwując te osoby.

Wartości

Słowo, które jest dla wielu osób niewygodne, wręcz niepożądane. A na Blog Forum Gdańsk pojawia się od mniej więcej trzech lat coraz częściej. W tym roku były też świetne prezentacje na temat wartości, szacunku do samego siebie i do naszych czytelników/widzów, o rozwoju, samorefleksji, byciu w zgodzie z samym sobą, podążaniu za wewnętrznym kompasem.

Marka

O marce osobistej, zaufaniu, rozwoju, kapitale reputacji mówiła Joanna Malinowska-Parzydło. Zostawiła po sobie interesujące przesłanie – że wyrobienie sobie marki premium oznacza wolność, bez potrzeby ciągłego lansu i jakiegokolwiek sprzedawania się. Ciekawy punkt do rozważenia.

Wewnętrzny kompas

Kolejne wystąpienie – i tu od początku nie miałam wątpliwości, że będzie świetne! – które zrobiło na mnie wielkie wrażenie, to występ Konrada z Halo Ziemia. Konrada usłyszałam pierwszy raz na Gali Blog Roku i od tamtej pory obserwuję go z podziwem. Niesamowity człowiek, świetny bloger! W Gdańsku mówił właśnie o potrzebie bycia docenianym, ale także o tym, by w życiu kierować się wartościami, znać swoje motywacje, szanować swoich czytelników i to właśnie dla nich tworzyć jakościowego i transparentnego bloga. O tym, jak ważne jest to, co i jakiej jakości oferujemy. W czasach zalewu byle jakości jest to dla mnie głos szczególnie ważny, za dużo dookoła nas śmiecia różnego rodzaju, a już w Internecie szczególnie. Dlatego, gdy tylko pojawi się na YouTube wystąpienie Konrada, to posłuchajcie i pomyślcie nad nim.

Szacunek i pomoc

Niesamowicie zaprezentował się (i tu też nie miałam wątpliwości!) Michał z Jak oszczędzać pieniądze? Blog Michała podczytuję od dłuższego czasu, jego samego uwielbiam, jest dla mnie symbolem człowieka pełnego pasji, radości życia i szacunku do innych ludzi. Dał czadu i na BFG! Niby o pieniądzach, a o życiu i człowieku. O tym, jaka była jego droga do momentu, w którym teraz jest. O przeszkodach i o tym co „zagrało”. O jakości blogowania, tzw. slowbloggingu, o misji pomocy czytelnikom, o tym, jak cieszy go to, że pomaga im zmieniać życie. O pieniądzach też było, chociaż inaczej niż wszyscy się spodziewali. Naprawdę wspaniała prezentacja, serdecznie polecam jej obejrzenie!

Warto wspomnieć o prezentacji Moniki Kamińskiej o stałym sprawdzaniu, czy ramy, które sobie nałożyliśmy ciągle nam pasują (dla mnie bardzo adekwatne, bo wiem, że mam dosyć „pisania 5 lat o kremach”) oraz świetne show Jarka Kuźniara o prezentacji przed kamerą (i nie tylko), wyśmienita robota!

Do tego jeszcze wystąpienia blogerów zagranicznych, które uświadomiły nam, w jak komfortowych warunkach blogujemy i jak mało ważne są wojenki o jakieś foto, wpis czy hejterzenie w porównaniu z krajami, gdzie blogowanie to jeden z aspektów walki o wolność. Dobrze mamy, braci, blogowa, oj dobrze!

Summa summarum

Te wystąpienia to takie moje „gwiazdki” tegorocznego BFG. Jednakże całość uważam za bardzo udaną i cieszę się, że miałam okazję uczestniczyć w tym wydarzeniu! To był pierwszy rok, gdy większość czasu i uwagi skupiłam na merytoryce – słuchałam wystąpień z wytężoną uwagą, dyskutowałam o nich, a później zastanawiałam się, jak to, co usłyszałam ma się do mnie. Pewnie, że były słabsze wystąpienia i panele, ale wolę podkreślić te, które były dobre, taka nagroda za jakość.

Oczywiście, czas w kuluarach jest dla mnie niezmiennie ważny. Super, że miałam okazję spotkać znane mi już osoby, ale także świetnie, że poznałam sporo nowych. To jest dla mnie niezmiennie jeden z największych plusów tej imprezy – możliwość spotkania osób, których normalnie nie miałabym szansy spotkać oko w oko. Dzięki niej odkrywam niesamowite osobowości i wielkich pasjonatów, wychodzę na świat z tego mojego książkowego kąta i widzę szerzej!

Bardzo się cieszę, że coraz częściej skupiamy się na sprawach ważnych. Bardziej na głębi, mniej na błyszczącej powłoce. Nie wiem, jaka będzie przyszłość tej imprezy, ale taki kierunek mi się podoba. Zastanawiam się jednak, czy rzeczywistość nie wymusi powrotu do pomysłu dwóch (lub więcej) ścieżek i idei warsztatów. Przyszło mi to do głowy po sesjach z Jarkiem Kuźniarem, ale nie tylko. Jednak sposób przedstawiania treści przez nas samych, wpływa na to, co jest dla nas najbardziej interesujące. Jeżeli jednak wróci pomysł takowego podziału, to będzie potrzeba bardzo ścisłej współpracy dotyczącej programu i panowania nad czasem. Bo pamiętam, że to był problem np. na BFG odbywającym się na stadionie. Może rozwiązaniem byłoby mniej sesji, ale dłuższe? Nie wiem, organizatorzy znajdą dla siebie najlepszą ścieżkę, jestem tego pewna.

A propos organizatorów – zrobiliście fantastyczną robotę! Zarówno miejscówka (Teatr Szekspirowski!), jak i rozpieszczanie nas na wszystkie sposoby (świetna kawa, ciasteczka, czekoladki, wszelaki wodopój, strefy odpoczynku i gier etc.) – chapeau bas! Pewnie w niedzielę wieczorem padliście na twarz, ale wiedzcie, że wypuściliście po tym weekendzie grono szczęśliwych blogerów, zainspirowanych i zmotywowanych do dalszej pracy!

Znowu się rozpisałam, nie umiem pisać krótkich relacji, trudno! BFG jest dla mnie bardzo ważną imprezą, zawsze czekam na wyniki naboru z drżeniem rąk i lękiem w sercu, a potem wracam z Gdańska szczęśliwa i pełna zapału na następne miesiące. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną przez ten weekend, to dzięki Wam!

PS. Zdjęcia należą do Blog Forum Gdańsk, do mnie i do autorki bloga Haart.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

© 

Oglądajcie, bo warto!

blog forum gdansk

Chciałam Was serdecznie zaprosić do oglądania transmisji na żywo z Blog Forum Gdańsk, najstarszej i najważniejszej konferencji blogerów w Polsce. Kolejny raz mam zaszczyt i niewątpliwą przyjemność należeć do grona wybrańców, którzy dzisiaj i jutro będą na sali w Teatrze Szekspirowskim, napawając się atmosferą i towarzystwem tylu bardzo inspirujących osób 🙂 Ale od jakiegoś czasu być z nami może każdy, bo organizatorzy zapewniają relację na żywo.

Program w tym roku wygląda bardzo obiecująco! Ja cieszę się szczególnie np. na: „Gdy bloger chce zostać pisarzem” (dla mnie ciekawe ze względu na tematykę bloga i branżę 😉 ), „W masce czy bez maski? Rzecz o prywatności b(v)logera”, „Rzetelność sekretną bronią b(v)logerów” czy „Konstruktywna krytyka b(v)logosfery„. Ale ciekawostek zapowiada się wiele, np. bardzo interesujące popołudnie z blogerami spoza Polski. Sprawdźcie program, a na bank znajdziecie coś dla siebie!

Oglądać możecie  TUTAJ. Zapraszam!

Jurek Owsiak o blogerach i dla blogerów!

Chciałam dzisiaj napisać emocjonalną relację z Blog Forum Gdańsk, na świeżo, będąc jeszcze w popowrotowym amoku. Ale obejrzałam filmik, który Jurek Owsiak zrobił w Gdańsku, a w którym mówi o blogerach, nowych działaniach swojej Fundacji, a na końcu zachęca do dołączenia do nowej akcji, w którą się angażuje, a której pomysł powstał właśnie na BFG. I jakoś nie mogę się powstrzymać, muszę się nim podzielić. Najpierw zobaczcie, jakie wrażenie na Jurku robią blogerzy i co też wymyślili z Bazylią. A, warto oglądać całość, bo o nowej akcji będzie pod koniec nagrania! Niestety, ustawienia prywatności tegoż filmu nie pozwalają mi na odtworzenie go na blogu :/

TUTAJ

A teraz obejrzyjcie wystąpienie Jurka w trakcie Blog Forum Gdańsk. Jaką ten człowiek ma charyzmę, ileż entuzjazmu, pozytywnej energii i motywacji! Porwał słuchaczy, dostał owację na stojąco, a „ściany” Facebooka i innych mediów społecznościowych zostały zalane przez komentarze uczestników forum (i zapewne również tych osób, które oglądały relację na żywo). Warto poświęcić czas na obejrzenie tego wystąpienia, by przejąć chociaż odrobinę tak pozytywnego i inspirującego spojrzenia na świat!

Tematem wystąpienia Jurka była „Wrażliwość w ogniu krytyki” (bardzo adekwatna tematyka wg mnie!) i było sporo o hejtowaniu, chamówie, zawiści. Ale – Jurek, jak to Jurek – było też sporo dryfów, które i tak były na tyle interesujące, że słuchaliśmy zapatrzeni.

Swoją drogą, Jurek Owsiak to dla mnie od wielu, wielu lat człowiek-symbol: motywacji, entuzjazmu, pozytywnego nastawienia oraz megacharyzmy. Podziwiam WOŚP od samego początku, za to, że integruje rzesze Polaków, na kilka dni pozytywnie łączy nasz naród malkontentów. A na dodatek ma takie wyśmienite rezultaty. Z mojej strony wielki szacun! Gdybyśmy mieli więcej takich osób, to byłoby dookoła nas piękniej i prościej.

A może my sami możemy stać się – chociaż w wersji mini – takimi Jurkami Owsiakami? Zapraszam do akcji Nie mam focha!

Święto blogerów

Dzięki dobrym duszom, bliskim osobom,  mogę na dobę dołączyć do corocznego, najważniejszego spotkania blogerów.  Dobrze,  że to w weekend,  to mogą pomóc.

WW każdym razie,  za jakąś godzinę – spóźniona,  ale trudno – będę w Gdańsku,  gdzie dołączę do Blog Forum Gdańsk.  Będzie ciekawie, motywująco, inspirująco. A po powrocie zdam relację.

A wszyscy zainteresowani mogą oglądać wystąpienia online – http://www.blogforumgdansk.pl/transmisja-on-line.

uczestniczka-1

Weekendowi goście, czyli mini-stosik

Najpierw solennie obiecam, że w ciągu weekendu pojawi się w końcu recenzja książki, czyli coś, co jest esencją tego bloga. Ci mniej wytrwali czytelnicy pewnie jękną w duchu „dlaczego nie dzisiaj?”. Powody są prozaiczne. Po pierwsze piątek jest dniem stosów, o ile jest co pokazać, a po drugie – tak bardzo boli mnie głowa, że nie jestem w stanie logicznie myśleć przez dłużej niż 10 minut. A stosik jest zdecydowanie mniej wymagający dla umysłu niż recenzja. Odwiedzili mnie (od góry):

„Gdańsk według Lecha Wałęsy” – książeczka, która była jednym z prezentów od organizatorów Blog Forum Gdańsk, a która wygląda na tyle ciekawie, że kiedyś spróbuję przeczytać.

„Miłość, szkielet i spaghetti” Obuch – gdzieś widziałam fragment, zaciekawił mnie, a potem jeszcze była rozmowa na Facebooku z autorką i suma sumarum zachciało mi się czytać tę książkę. Z biblioteki.

„Belladonna” Bishop – od Wydawnictwa Initium. Niespodziewana przesyłka, ale otrzymałam kiedyś pierwszy tom, więc się za drugi nie pogniewałam.

„Spójrz mi w oczy” Scottoline – z biblioteki. To wszystko Wasza wina, blogerzy! Przeczytałam wiele entuzjastycznych recenzji i postanowiłam zaryzykować.

„Amerykański derwisz” Akhtar – pożyczka od przemiłej blogerki. Dzięki!

I jak zwykle (w końcu to pakiet łączony ze stosikiem 😉 ) pytam: jakie macie plany na weekend? Co będziecie robić? Ja jutro spędzę praktycznie cały dzień na wyścigach konnych na Służewcu. Zapowiadają piękną pogodę, sezon się kończy, więc trzeba korzystać. A w niedzielę najpierw śniadanie z dwiema znajomymi (o ile zdołają się pojawić po sobotnim wieczorze panieńskim), potem zwiedzanie Stadionu Narodowego, a następnie coś dobrego do jedzenia i picia oraz pogaduchy ze znajomymi.

Wczoraj dowiedziałam się, że jednak jadę na Targi Książki do Krakowa (a dzisiaj dowiedziałam się, że będę tam nawet od czwartku, a nie od piątku), więc pytam i tutaj: z kim się zobaczę?

A na koniec powtórka z utworu, który już prezentowałam, ale który ostatnio za mną non-stop łazi 😉 A swoją drogą – zauważyliście w klipie kilku rozpoznawalnych (czasami z twarzy, czasami z nazwiska/nicka) polskich blogerów?

Koniec słodkości. Blog Forum Gdańsk

Dosyć mam tego słodkiego wizerunku, jaki ostatnio się u mnie – samoistnie? – wytworzył. Dlatego od dzisiaj zmiana szablonu. Są też inne plany, które narodziły się właśnie na Blog Forum Gdańsk.

Marzy mi się własna domena. Marzy mi się dobry szablon. Marzy mi się także własne logo. I wiele innych rzeczy. Część z nich zostanie zrealizowana dzięki tej imprezie. Jak? To proste jak drut. Ludzie, których tam spotkałam, inspiracje przywiezione z Gdańska i garść wiedzy wyniesiona z prelekcji. To wszystko docelowo skutkować powinno przez najbliższe miesiące różnorakimi zmianami. Czy realizacja marzeń nie jest dobrą rekomendacją do uczesteniczenia w takiej imprezie?

Jak było? Jak zwykle super. Organizatorzy kolejny raz stawali na głowie, by nas zadowolić, nieźle im to wychodzi. Wynajęcie PGE Arena na miejsce spotkania, to był kompletnie odjazdowy pomysł, świetnie, że udało się to zrobić. Ogarnięcie tych 350 osób (a z organizatorami jeszcze więcej) w sposób zgrabny i całkiem kreatywny to też duża sprawa. Przygotowanie techniczne bardzo dobre. A do tego kwiatki takie, jak dedykowana karta drinków na imprezie integracyjnej 🙂 (powiększcie sobie do szczegółowej analizy, zdjęcie – Michał Sadowski)

A merytorycznie? Sporo prezentacji było ciekawych. Część z nich nie niosła może wielkiej dozy konkretnej wiedzy, jednakże większość z nich zdołała mnie zainspirować w ten, czy inny sposób. A czasem inspirowały nawet nie tyle prezentacje, co nawet pytania z sali. Najbardziej jednak interesujące były konkrety – panele dyskusyjne, rozmowy z blogerami, przykłady z życia wzięte. Dlatego na przykład bardziej podobała mi się konkretna i charyzmatyczna prezentacja Kominka (czy ja naprawdę to piszę? przecież to Kominek, jego wręcz nie wypada chwalić 😉 ), niż dłuższy, ale o wiele bardziej rozmyty warsztat „Pisanie jako czynność niepotrzebna. Warsztaty defetystyczne”, prowadzony przez Jakuba Żulczyka. Chociaż tak, wiem, że trudniej jest poprowadzić warsztat o takim temacie. Mnóstwo interesujących spraw poruszanych było w trakcie rozmów nieformalnych, szkoda, że tak mało było na nie czasu. Przerw prawie nie było, jedyna dłuższa przerwa, to obiadowa (kiedy to stało się w długaśnych kolejkach, czatowało na stolik lub zwiedzało stadion), pozostawał tylko wieczór z imprezą integracyjną. Spotkałam wiele nowych osób, kolejni blogerzy-wariaci-pasjonaci. Świetnie mi się z Wami rozmawiało! Nie wiem, czy to ja mam szczęście do świetnych ludzi, czy też większość blogerów, to takie fajne miśki.

Dwa ze znalezionych w torbie prezentów – książka oraz opracowanie na temat blogowania, które przygotował serwis natemat.pl

Blog Forum Gdańsk to naprawdę porządnie przygotowana (pod każdym względem) impreza branżowa. Warto na niej być, z wielu różnych względów. Przede wszystkim dla innych uczestników. Ale także dla prelegentów, którzy potrafią dostarczyć wiedzy, rozrywki, a część z nich także mocno inspirować. A przy okazji prezentacji można poznać np. nowe znaczenie słowa „formatować” 😉

* Tych, którzy jeszcze nie wiedzą, co to „Bitsy Boys” zapraszam do obejrzenia tego filmu. Jednak muszę ostrzec, że jest mocno „branżowy” 😉

W każdym razie prezentacje będą online na kanale Blog Forum Gdańsk na YouTube – TUTAJ, więc nie zamierzam Was o tej porze zanudzać, obejrzycie sobie to, co będziecie chcieli. Dam znać, jak się pojawią. Moje lenistwo czasami się okazuje bardzo przydatne. Chociażby teraz – Lona z bloga „Bless the mess” przygotowała w międzyczasie listę „5 zasad jak prowadzić bloga”. Znajdziecie ją na końcu tej notki. Jeżeli jednak macie ciągle niedosyt, to dajcie znać, a napiszę coś z mojego punktu widzenia.

Słodkości dość, tak? Więc jeszcze o tym, co mi nie przypadło do gustu:

1. Szkoda, że tak duża część z prezentacji była krótka – czymże jest 30 minut, gdy chce się zgłębić jakiś temat? Chyba wolałabym mniej, a dogłębniej, mniej powierzchownie.

2. Fajnie byłoby, gdyby wszyscy mieszkali w jednym hotelu. Może mniej wypasionym, ale jednym. Przecież najlepsza część integracyjna odbywa się zawsze w hotelowych hallach i pokojach 😉

3. Miejsce tegorocznej imprezy integracyjnej było niestety mniej dobrane od ubiegłorocznego. Kilka pięter, utrudniony „przepływ” między grupami, dwa piętra bardzo głośne, więc trudno było rozmawiać, a najgorszy był ten dym papierosowy przy braku odpowiedniej wentylacji. Część grupy całkiem szybko wyemigrowała do innych miejsc.

4. Tak naprawdę nie do końca dało się odczuć zróżnicowanie grupy. Trudno to odkryć w tak krótkim czasie. A brak listy chociażby z blogami osób przyjeżdżających uniemożliwia wcześniejsze zerknięcie na blogi i możliwe wyszukanie interesujących blogerów, na których można byłoby polować. Np. dopiero po powrocie dowiedziałam się, że było kilka osób, które czytuję regularnie i chciałabym je spotkać oko w oko.

Jednakże Blog Forum Gdańsk jest tak fajną imprezą, że ponownie za rok zrobię wszystko, by tam być! Daje masę pozytywnej energii, kopa do działania i sporo inspiracji. Uwielbiam blogowanie, blogosferę, a BFG to od 3 lat uwiecznienie każdego kolejnego roku. Do zobaczenia za rok! PS. Kto ma ochotę, ten może zerknąć na oficjalne podsumowanie BFG – TUTAJ. Transmisję online obejrzało 135 000 osób!

Oglądajcie mnie online na Blog Forum Gdańsk!

A już bardziej serio – zapraszam na transmisję online z trzeciego Blog Forum Gdańsk. Po raz kolejny jestem w Gdańsku, gdzie uczestniczę właśnie w tym bardzo ciekawym wydarzeniu. Tym razem zgłosiło się ponoć 500 blogerów, a na Stadionie Narodowym spotkało się 200 szczęśliwców. Co to jest za impreza?

Co łączy Monikę Jaruzelską, Marię Czubaszek, Dorotę Zawadzką, Karolinę Korwin-Piotrowską, Edwina Bendyka, Tomka Tomczyka, Tomasza Machałę? Blog Forum Gdańsk 2012.

48 godzin, 5 ścieżek tematycznych, ponad 60 prelegentów z Polski i zagranicy, 50 wykładów, prelekcji i warsztatów, ponad 200 polskich blogerów i vlogerów, transmisja online dla tysięcy internautów i jedno niezwykłe miasto czyli Blog Forum Gdańsk 2012.

W każdym razie, to bardzo dobra okazja lepszego poznania całej blogosfery, a przede wszystkim do poszerzenia wiedzy, bo program wygląda naprawdę atrakcyjnie. Będę miała wielki problem z tym, co mam wybrać, na które warsztaty pójść. Zobaczcie sami!

– Język i styl blogowania: Jak pisać angażująco?

– Cenzurowanie blogosfery – co wolno, a czego nie blogerom.

– Wiarygodność blogera i współpraca z mediami tradycyjnymi.

– Hejters gonna hejt. Jak radzić sobie z hejtem?

– Poprawność językowa czy językowy fristajl?

– Jak zburzyć czwartą ścianę? Tajemnice budowania więzi między blogerem a jego czytelnikami.

– Twój blog w mediach: Zadbaj o swój PR.

– Ochrona praw autorskich blogerów.

– Wszystko o konkursach i blogach.

A to tylko urywek możliwości. Będzie mi naprawwdę ciężko momentami wybrać to miejsce, w którym będę chciałą być, szkoda, że nie można się rozdwoić 😉 Pełen program możecie znaleźć TUTAJ. Spójrzcie, może znajdziecie część programu, która skusi Was do oglądania transmisji online 🙂 Możecie ją obejrzeć na profilu BFG na Facebooku.

Transmisja

Rozgoście się, zapraszam! Pozdrowienia z pięknego Gdańska!

Garść zachwytów

Dwudziestoletnia Bonaria znała życie na tyle, żeby wiedzieć, iż słowo bohater” było rzeczownikiem rodzaju męskiego od słowa „wdowa”. (str. 98)

*****

Są myśli, które nie znoszą światła dziennego, podobnie jak oczy puszczyka. Rodzą się wyłącznie nocą, pełniąc rolę księżyca, niezbędnego do wywołania w najkrytszych zakamarkach duszy przypływów znaczeń. (str. 109)

*****

Na twarzy dziecka Bonaria nie dostrzegła ani zawstydzenia, ani świadomości czynu, jakby brak reakcji równoważył niedostrzeganie jej przez otoczenie. Winy, podobnie jak osoby, zaczynają istnieć z chwilą, gdy ktoś je zauważy. (str. 168)

*****

Wszystkie te cudeńka pochodzą z tej małej objętościowo, ale bardzo treściwej książki, którą pochłonęłam wczoraj w pociągu.

A teraz męczę się z inną, do recenzji. A za oknem szaro, buro, nieprzyjemnie. Z nowości – spójrzcie w prawo, tam w kolumnie znajdziecie vlepkę, która powie Wam, gdzie spędzę kolejny weekend 😉