Wieloksiąg różności (#12)

ludzik ksiazki
Fot. Jenn and Tony Bot

Tym razem bez tematu przewodniego, ot, zbiór wrażeń z różnych przeczytanych książek. Ostatnio niezbyt mam ochotę na czytanie, to w przerwie w kolorowaniu postanowiłam chociaż napisać krótki tekst na bloga. W ramach motywacji 😉 Do dzieła!

*****

zagubione niebo„Zagubione niebo” Katarzyna Grochola

Jest to zbiór opowiadań, nie znam ich historii, ani dat powstania. Wszystkie je łączy motyw końca i początku, utraty i zyskania, zachwytu i rozczarowania. Pierwsze i ostatnie miłości, przeróżnego rodzaju związki, rozstania i porażki, wybaczanie i zapominanie.

Nie wiem, czy to jakieś zbierane przez lata opowiadania, czy świeże, pisane na potrzeby tego zbioru utwory, w każdym razie dużo z nich to w najlepszym razie przeciętniaki. Zbiór bardzo nierówny, od kilku, które są ciekawe i intrygujące, do zbyt wielu takich sobie. I przy okazji doszłam do wniosku, że chyba jestem za mało „babska”, by je polubić. Schemat, stereotyp i niewiele zachwytów. A ja przecież nawet lubię czytadła, nie rozumiem więc, o co chodzi.

bycie milym„Bycie miłym to przekleństwo: Jak nauczyć się asertywności i z łatwością mówić nie” Jacqui Marson

Książka to swoista sesja terapeutyczna, w trakcie której człowiek może nauczyć się mierzyć z przekleństwem bycia miłym. Stanowi niezbędne źródło wiedzy dla wszystkich osób mających problem z mówieniem „nie”.

Autorka zabiera czytelnika w podróż do poznania siebie i własnych potrzeb. Wyjaśnia przyczyny i mechanizmy zjawiska bycia miłym, nie ocenia ludzkich zachowań, lecz daje szczegółowe wskazówki, jak zrozumieć i zmienić męczące nas postępowanie – pokazuje, jak skończyć z zapominaniem o własnych potrzebach, zacząć szanować siebie i nauczyć się być miłą dla samej siebie.

Żeby nie rozpisywać się zbytnio: zdecydowanie jestem osobą, która lubi być miłą, usłużną, dążyć do zadowolenia osób dookoła i bycia lubianą przez wszystkich. Jednak z wiekiem czułam coraz bardziej, jak niezmiernie jest to dla mnie męczące i zaczęłam się zastanawiać, na ile tak de facto jest mi to potrzebne. I stąd lektura tej książki.

Byłam mocno sceptyczna, teraz jestem zdecydowanie mniej sceptyczna 😉 Generalnie wydaje mi się ciut zbyt hurraoptymistyczna, ale coś w niej jest. Coś, co zachęcia do wracania do niej i przejścia opisywanych ćwiczeń. Mam nadzieję, że ta motywacja ze mną zostanie na długo!

warszawa perla polnocy„Warszawa. Perła Północy” Maria Barbasiewicz

Jest to album dotyczący Warszawy z czasów dwudziestolecia międzywojennego, w każdym razie jej losów do 1939 roku. Zawiera masę ciekawych zdjęć, które zwiększają zainteresowanie lekturą. Znajdziecie w niej wiele różnych tematów – architekturę, planowanie przestrzeni miejskiej, szczegóły związane z warunkami bytowymi, zawodami, rozrywką, podziałem społecznym, kulturą, polityką, religią…

Odkąd mieszkam w tym mieście, moje zainteresowanie Warszawą tylko rośnie, więc miałam wysokie oczekiwania, co do tej publikacji. Może zbyt wysokie, bo o ile jest to lektura ciekawa, to potencjał był zdecydowanie większy. Mam wrażenie, że tylko przelecieliśmy po łebkach po wielu z tych tematów. Wiem, że forma albumu narzuca pewne ograniczenia, ale uważam, że można było zagłębić się bardziej w ten czas, miejsce i ludzi je zamieszkujących.

dom po drugiej stronie lustra„Dom po drugiej stronie lustra” Vanessa Tait

Oczywista inspiracja i nawiązanie do słynnej „Alicji w Krainie Czarów”. Autorką powieści jest prawnuczka pierwowzoru Alicji, dla której Lewis Carroll napisał słynną powieść. Jednakże to nie ona gra tutaj główną rolę, a guwernantka, stara panna, która opiekuje się trzema dziewczynkami – Iną, Edytą i Alicją Liddell. To dzięki nim w jej życiu pojawią się nowe możliwości, mężczyźni, a ona sama zacznie marzyć o zamążpójściu. Ale… A zresztą, sprawdźcie sami, co się wydarzy.

Niestety, książka według mnie tylko i wyłącznie przeciętna. Wykonanie jest ok, ale kompletnie nie potrafiła mnie zainteresować, czy też wzbudzić większych emocji. A, przepraszam, jedna reakcja była – odrzucała mnie niezdrowa fascynacja Alicją.

*****

To byłoby na tyle. A teraz wracam do kolorowania, a Wam życzę udanej niedzieli!

Reklamy

Ikona elegancji ("Księga stylu Coco Chanel" – Karen Karbo)

coco

Mało kto w Europie nie słyszał o marce Chanel. A i o jej twórczyni – Coco Chanel słyszała większość z nas. Kobieta, która uwolniła inne kobiety z gorsetów, podarowała im wygodę i elegancję w jednym. Wolny ptak, cięty język, trudny charakter, genialne wizje – takimi określeniami pewnie opisywali ją znajomi.

„Księga stylu Coco Chanel. Jak stać się elegancką kobietą z klasą” to książka inspirowana życiem projektantki. Autorka próbowała stworzyć połączenie biografii i poradnika, z dodatkiem własnych przemyśleń związanych z Coco, modą, kobiecością. Dla mnie najciekawsze były informacje związane z bohaterką książki – jej dzieciństwo, młodość, rozwój kariery, relacje z innymi ludźmi, inspiracje, wzloty i upadki. Po przeczytaniu tej książki wiem, że zdecydowanie bardziej wolałabym przeczytać stricte biografię Coco. Te wstawki odautorskie dotyczące stylu niewiele mi dały, może dlatego, że ja wszelkie poradniki traktuję z przeolbrzymią dozą nieufności i sceptycyzmu. Za to całą resztę, tę dotyczącą bohaterki pochłaniałam z wielkim zainteresowaniem.

Coco zrobiła na mnie spore wrażenie. W czasach, gdy kobiety miały ciągle odnajdywać się w roli cudownej matki i słodkiej żony (oraz oczywiście niewolnicy niewygodnej mody), ona ośmieliła się być wolnym duchem, który realizuje swoje marzenie o wprowadzaniu do mody nowych standardów. A przecież nawet nie potrafiła dobrze szyć!

mała czarna chanelŻyjąca w wolnych związkach, bezczelna, kłótliwa, pracoholiczka, wymagająca, szczodra, mająca nosa do wyczuwania trendów, nie zwracająca uwagi na konwenanse… Jeszcze wiele słów mogłoby ją określić, ale sprowadzają się do jednego: fascynująca. Kompletnie się nie dziwię, że ona i jej prace do dzisiaj tak mocno inspirują i pociągają ludzi. Bo która z nas nie miała lub nie marzyła o klasycznej małej czarnej, która z dobrze dobranymi (z umiarem!) dodatkami oznacza sukces każdego udziału w imprezie? Umiar, prostota, elegancja, klasyka, tak można określić to, co przekazywała Chanel. Po jej śmierci i przejęciu firmy przez Karla Lagerfelda styl częściowo się zmienił, ale prace Coco do dzisiaj są jednymi z najbardziej poszukiwanych i docenianych na rynku mody.

Książka ta była niespodziewanym prezentem od wydawnictwa, sama bym pewnie na nią nie zwróciła uwagi. Fajnie, że się skusiłam, bo dzięki niej wiem już na pewno chciałabym poznać lepiej tę intrygującą kobietę. Macie jakieś sugestie a propos tego, co warto przeczytać?

Natomiast książka sama w sobie, hm… Dla mnie przeciętny twór, którego cel powstania nie do końca łapię. Ni to biografia, ni to poradnik. Powiedzmy więc, że może ma być inspiracją dla tych, którzy poszukują swojego stylu, do tego jej najbliżej. I tym osobom pewnie się przyda. Do mnie nie przemówił styl autorki, zrobił na mnie wrażenie, jakby się siliła na luz, takie coś w stylu: „zobaczcie jaka jestem fajna, cool, zabawna i w ogóle”. Może zwyczajnie nie ten rodzaj poczucia humoru, a może jakaś inna bariera, w każdym razie nie nadajemy chyba na tych samych falach i te jej „wyluzowane” wstawki mnie męczyły.

Lekka książka o ciekawej kobiecie, skierowana głównie do osób chociaż odrobinę interesujących się tym, co na siebie wkładają i/lub tych, które chciałyby rozwijać swój styl w stronę bycia elegancką kobietą. Coco Chanel to osoba, której losy zdecydowanie warto poznać. A może się nimi zainspirować?

ksiega stylu coco chanelWydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2014

Oprawa: miękka

Liczba stron: 252

© 

Sposób na sukces

droga do sukcesu

Bardzo rzadko biorę się za poradniki, bo generalnie uważam, że większość z nich można o kant tyłka potłuc. Stek bzdur i tyle. Chociaż wierzę, że niektóre potrafią zapewne poruszyć w człowieku jakąś strunę, która będzie katalizatorem do potencjalnych zmian życiowych.  Czy miałam szczęście trafić na takie cudo?

„Nowa psychologia sukcesu” bazuje na porównaniu dwóch nastawień – nastawienia na rozwój i nastawienia na trwałość. Autorka szczegółowo opisuje cechy charakterystyczne każdego z tych nastawień, skupia się na analizowaniu wielu różnych przypadków zachowań, śledzi rozwój osób cechujących się jednym i drugim nastawieniem etc. Budując na tym, ukazuje jak działa według niej psychologia sukcesu. Udziela także porad na temat tego, jak można doprowadzić do realizacji celów.

Wprawdzie autorka twierdzi, że jeżeli ktoś dobrze się czuje w nastawieniu na trwałość, to nie musi go zmieniać, to jednak z każdego akapitu przebija to, że wierzy w nastawienie na rozwój jako drogę do sukcesu. Jednakże stara się ukazywać obydwa nastawienia jako te, które mogą prowadzić do sukcesu, analizuje wszelkie za i przeciw, krok po kroku śledzi drogę rozwoju kariery wielu naukowców, sportowców etc. Rozważając każdy przypadek indywidualnie, stara się prześledzić, co doprowadziło do upadku lub sukcesu, jakie były składowe każdego przypadku.

Dodatkowo na końcu każdego rozdziału znajdziemy wskazówki do rozważenia, pytania do odpowiedzenia. Mały zestaw ćwiczebny dla czytelnika, by pomóc mu przeanalizować jego sytuację.

Widać, że autorka starała się, by podejść do sprawy na spokojnie, dać czytelnikom marchewkę, która zachęci do prób zmiany życia. Jest to lektura solidniejsza od wielu poradników, które tylko oferują złote myśli i rozwiązania typu „jak zrobisz to, to na 100% twoje życie będzie już tylko i wyłącznie wspaniałe, a dobra energia wróci do ciebie z kosmosu”.

Jednakże – mimo starań autorki – miałam poczucie, że tak mocno wierzy w przyjętą tezę, że dla niej wszystko jest tak naprawdę łatwe i oczywiste, a tylko lenie i lamusy nie zmienią zaraz swojego nastawienia na nastawienie na rozwój. Przez sporą część lektury miałam poczucie, że w głębi duszy tak właśnie myślała i trochę mi to przeszkadzało. I mimo kilku wyciągniętych dla siebie ciekawych przemyśleń, ta książka nie została dla mnie książką roku. Ani nawet książką miesiąca.

Jednakże jeżeli rozważacie swą drogę życiową, to może być dla Was przydatne przeanalizowanie waszego nastawienia. Możecie wyciągnąć kilka ciekawych wniosków. Nauczyć się tego z tej książki lub liczyć na to, że z czasem zauważycie sami, jak ważna jest wiara w to, że to rozwój powinien być podstawą w życiu, a nie ślepa wiara w talent i ograniczenia.

Jak dla mnie droga do sukcesu, to plan, nastawienie na rozwój i dużo cierpliwości. A potem kroczek po kroczku…

sukcesWydawnictwo: Muza, 2013

Oprawa: miękka

Liczba stron: 296

Moja ocena: 3/6

Ocena wciągnięcia: 3/6

© 

„Bloger – poradnik dla blogerów” – Tomek Tomczyk

Bloger

Zapewne część z Was zapyta kim w ogóle jest ten, kto napisał poradnik dla blogerów (odpowiedź: autor dwóch spośród najbardziej czytanych i rozpoznanych polskich blogów). Inni stwierdzą, że nie przeczytają, bo cóż im może taki za przeproszeniem (tfu!) Kominek doradzić, przecież on dla nich jest nikim. A ja poproszę Was tylko o to, byście podarowali mi kilka minut i przeczytali to, co ja mam do napisania o tej książce.

Jak możemy przeczytać na początku opisu książki:

To nie jest książka dla blogerów, którzy chcą w tydzień zdobyć popularność, a w miesiąc zarobić milion dolarów. To pozycja dla tych, którzy rozumieją, że pisanie dobrego bloga jest sztuką. Pisanie doskonałego bloga – stylem i sposobem życia.

I to jest jej kwintesencja. Jest to naprawdę konkretny, bogaty w informacje i porady tekst, który jednak nie przedstawia prostej i szybkiej drogi do osiągnięcia sukcesu. Odwrotnie, Tomek cały czas wraca do tego jak ważne jest planowanie, przemyślenie tego, czego się od bloga oczekuje, w jaką stronę chce się zmierzać, po co się w ogóle bloguje. Oczywiście, można blogować bez tego wszystkiego, tylko dla rozrywki, jednak przecież dla większości z nas przychodzi chyba moment, gdy zadamy sobie pytania typu: i co teraz, co dalej, po co, jak…? A ta książka przyda się zarówno tym, którzy chcą rozwijać bloga hobbystycznego, jak i dążyć do tego, by na blogu zarabiać.

Znaleźć tutaj można mnóstwo informacji praktycznych, od zakładania bloga, decyzji o własnej domenie, do pisania notek, ich obrabiania, podejścia do blogowania, współpracy z firmami, mediami itp., jednakże dużo miejsca zajmują też kwestie blogowania jako stylu życia, sposobu myślenia, wręcz pewnej filozofii. To wszystko oparte nie tylko na doświadczeniu Tomka, ale również kilku innych blogerów z różnych zakątków blogosfery. I to też jest fajne, sprawia, że książka jest jeszcze bardziej różnorodna i wiarygodna. Ale jest też pełna ostrzeżeń, dotyczących nastawiania się na szybki sukces, tłumy odwiedzających, łatwości prowadzenia bloga, budowania relacji z czytelnikami etc. Tomek szczerze pisze np. o kryzysach, odpływach czytelników, tępieniu hejterów.

Można Tomkowi zarzucać wiele (co też chętnie od lat czynią hejterzy). Można twierdzić, że zbudował swego pierwszego bloga na rzucaniu kurwami, pisaniu o dupach i napadaniu na innych. Można też pisać, że odkąd zmienił styl, przestał być „burakiem od drak”, zaczął rozwijać swe blogi, to „gorzej pisze”, „sprzedał się”, „ma tylko reklamy na blogach”. Można dużo i długo w ten deseń. Tylko po co?

Tomek Tomczyk

Dla mnie – po lekturze tej książki i od pewnego czasu bywaniu na jego blogach – Tomek jest człowiekiem, który wie, czego chce, ma plan i wytrwale, konsekwentnie go realizuje. I tak przez ostatnich 8 lat. A nie były to łatwe lata. Pal sześć kwestie materialne, ważniejszy był brak wiary w to, że uda się mu zrealizować swe marzenia, że przeciętny chłopak z Kołobrzegu może odnieść sukces w taki sposób, jaki sobie wymyślił. A tu zdziwko – jemu się udaje, krok po kroku robi to, co sobie wymarzył. I za to go szanuję. A na dodatek wie, co robi, uczy się na swoich błędach. To wszystko docenili giganci tacy, jak Peugeot, Bur­ger Kin­g, Heine­ke­n czy też swojski Żubr. Przez lata wypracował sobie dobrą markę i teraz z tego korzysta w drodze do realizacji swych dalszych celów.

Miało być o książce, wyszło bardziej osobiście. Ale i tak niechże będzie. Moim zdaniem w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż bardziej te osoby, które chcą się (i swój blog) rozwijać. Pewnie bardziej przyda się ona tym, którzy są na początku swej blogowej drogi. Ja już nie jestem „świeżynką”, ale mam silne poczucie, że też skorzystałam. Również pod względem nastawienia, motywacji. Bo – może wbrew pozorom – jest to książka szalenie motywująca, dająca kopa do działania. A bardzo osobisty epilog pozwala na lepsze poznanie Tomka, tego, co za nim i jego decyzjami stoi, zrozumienia jego motywacji i celów. Dla mnie był też momentami nawet lekko wzruszający, ale ja generalnie jestem emocjonalna, mnie wzruszył też np. „Latawiec”.

„Bloger” jest też dobrze napisany. Już pierwsze zdania „chwyciły mnie za cycki” (jaki będzie odpowiednik męskiej wersji „chwytania za jaja”? 😉 ), zaczęłam czytać, a po chwili – nie wiadomo kiedy – byłam już w 1/3 książki i gdyby nie wizja pójścia do pracy, to pewnie łyknęłabym ją na raz.

Żeby nie było, że tylko chwalę, to mam dwie uwagi dodatkowe. W tekście było kilka powtórzeń, których można byłoby uniknąć (chyba, że autor uznał, że są tak istotne, że muszą być powtórzone). Druga sprawa, prośba do autora: Tomku, nie pozwól przy drugiej książce, by wydawnictwo tak Cię potraktowało a propos obsługi wydawniczej! Tu chyba w ogóle korekty nie zrobili! Literówki, złe formatowanie, masa różnorakich błędów, naprawdę kiepsko przygotowany tekst, wydaje.pl powinno się tego mocno wstydzić!

Kończę, bo się straszliwie rozpisałam. W każdym razie polecam książkę „Bloger” nawet tym, którzy na słowo „Kominek” reagują niechęcią lub wręcz napadami alergicznymi. To jest naprawdę dobry poradnik.

Voila!

© 

BlogerWydawnictwo: wydaje.pl, 2012

Oprawa: wersja elektroniczna (dostępna także wersja papierowa)

Liczba stron: 364

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 6/6

„Jak wychować dziecko, psa, kota… i faceta” – Dorota Sumińska, Dorota Krzywicka, rozm. Irena A. Stanisławska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie, 2011

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Liczba stron: 326

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 5/6

*****

Premiera już jutro – 5 października!

Dorota Sumińska to lekarz weterynarii, psycholog zwierzęcy, prowadzi popularne radiowe i telewizyjne programy o zwierzętach.

Dorota Krzywicka jest psychologiem, udziela rad w programie „Rozmowy w toku”, doradza też czytelniczkom „Chwili dla Ciebie”.

Irena Stanisławska to dziennikarka, pasjonatka psychologii, nie bojąca się żadnych tematów.

Tyle dowiedziałam się w poszukiwaniu informacji o tej książce. Bo do sięgnięcia po nią skłoniło mnie nazwisko Doroty Sumińskiej. Jej książka „Świat według psa” bardzo mi się podobała, ale jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie wywiad z nią, umieszczony w zbiorze „O psach, kotach i aniołach”. Kusiła więc, a po zapoznaniu się z sylwetkami pozostałych dwóch pań kompletnie nie mogłam sobie odmówić poznania tej rozmowy trzech silnych, nietypowych, bezpośrednich kobiet.

Dwie panie Doroty i pani Irena rozmawiają o wszystkim – psach, kotach, życiu, miłości, przyjaźni, szacunku, żywieniu, pracy, rozrywkach, rodzinie, dzieciach, facetach, psychice, wychowaniu i wielu innych tematach. Taka rozmowa-rzeka, którą prowadząca tylko podzieliła na rozdziały. Na początku tkwiły we mnie jeszcze uprzedzenia typu „czy to aby nie jest typowy poradnik?”, ale na szczęście szybko odfrunęły w nicość. Panie rozmawiają w porywający i wciągający sposób, czułam się, jakbym z nimi przy tym bluszczu siedzała i piła herbatę. Wśród natłoku tematów znajdują się też te, dotyczące wartości, tempa życia, wspólnoty, roli i życia zwierząt, wspólnej egzystencji. Tematy ważne.

Przyznam, że mnie – jako tzw. kociarze i psiarze – dobrze zrobiło przeczytanie tej książki. Myślę, że teraz lepiej rozumiem moje koty (i potencjalnego psa kiedyś w przyszłości), wiem więcej o ich postępowaniu, życiu, potrzebach. W końcu zaczęłam też myśleć o tym, skąd się wzięły nasze domowe koty i psy, jaka była ich droga do zamieszkania z człowiekiem i jak to wpływa na ich potrzeby i charaktery. Teraz będzie mi jeszcze łatwiej tworzyć rodzinę ludzko-zwierzęcą 🙂 A i pozostałe tematy były dla mnie ważne i interesujące. Zrobiłam sporo zaznaczeń, książkę pożyczę Mamie, a potem koleżankom. Myślę, że każda osoba zyska w trakcie jej czytania coś innego, specjalnego.

Ta książka to bardzo interesująca rozmowa, wywołująca zadumę, zadawanie sobie pytań, ale także i uśmiech. Po jej przeczytaniu z przyjemnością sięgnę po inne książki tych autorek.

Polecam wszystkim, których interesuje życie!

„Walczymy z bykami” Ewa Kołodziejek

Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2010

Oprawa: twarda

Ilość stron: 222

Moja ocena: 5/6

Ocena wciągnięcia: 4/6

*****

„Waczymy z bykami” to jeden z poradników językowych wydanych przez PWN. Jego autorka jest profesorem Uniwersytetu Szczecińskiego i Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie. Kieruje Zakładem Etnolingwistyki i Kultury Języka Instytutu Polonistyki i Kulturoznastwa US. Poza tym pisze felietony publikowane na łamach „Kuriera Szczecińskiego.

„Walczymy z bykami” to właśnie zbiór felietonów, który autorka stworzyła na podstawie obserwacji zachowań językowych Polaków. Ewa Kołodziejek w swych felietonach bierze pod uwagę  zjawiska, które pojawiły się dookoła nas w ostatnich latach i które mocno wpływają na język polski.

W książce tej znaleźć można odpowiedzi na różnorakie pytania dotyczące poprawności językowej pod względem gramatycznym, frazeologicznym, składniowym, ortograficzym. Uzyskamy dzięki niej również informacje dotyczące odmiany nazwisk, grzeczności językowej, znaczenia słów, mody w języku, słowotwórstwa. Możemy również poznać doświadczenia autorki związane z pracą na uczelni. Ewa Kołodziejek dzieli się z nami również swoimi przemyśleniami dotyczącymi języka polskiego, jego użytkowania na co dzień.

To nie tak! To nie Rada, profesorowie czy ktokolwiek inny decydują o istnieniu słów i poprawności form językowych. To my, użytkownicy języka, stanowimy o jego rozwoju, jego zawartości i estetyce. To my, społeczeństwo mówiące tym językiem, aprobujemy jakiś wyraz, używając go, i nie zgadzamy się na inny, przestając go używać.

Padło też sporo komentarzy dotyczących zwiększającej się niedbałości językowej w nowoczesnej polszczyźnie oraz zalewu słów obcych, często niepotrzebnych, bo posiadających przynajmniej jeden polski zamiennik. Zgadzam się w zupełności z opinią autorki na ten temat:

Jeżeli nowe znaczenia dodawane do ustabilizowanych w polszczyźnie sensów wzbogacają nasz język, może nas to tylko cieszyć. Jeżeli jednak dominują nad znaczeniem utrwalonym i odsuwają je na drugi plan, trzeba żałować, że czegoś nam z języka ubywa.

Felietony czyta się przyjemnie, napisane są zrozumiałym, przystępnym językiem. Autorka z entuzjazmem i humorem rozprawia się z najczęściej występującymi błędami językowymi. Przytacza wiele reguł, wyjaśnia ich działanie, często za pomocą żartu czy odpowiedniej historyjki.

Jednak nie ma wyjścia, trzeba się tego po prostu nauczyć. Bo jak pisał profesor Jan Tokarski: „w odczuciu społecznym błąd ortograficzny traktowany jest jako oznaka braku elementarnej kultury, gorzej niż np. pomyłka w mnożeniu czy pomieszanie ważnych nazwisk lub dat historycznych.”

„Walczymy z bykami” to lektura dla każdego, kto chciałby odświeżyć sobie zasady rządzące naszym językiem ojczystym oraz przy okazji poznać opinie specjalisty związane ze zmianą języka zachodzącą w ostatnich kilkunastu latach. Dla mnie była to interesująca lektura, która, mam nadzieję, pomoże mi powalczyć z bykami 😉

Na zakończenie piękna fraszka związana z liczebnikami i ich odmianą 😀

„Fraszka w sukurs biednej Ewie” (Piotr Michałowski)

Jakże pomóc biednej Ewie,

Gdy uparcie ktoś wciąż nie wie,

(Choć pisała to przed laty)

Jak odmieniać nowe daty?

Po pożółkłym felietonie

Takich błędów miał być koniec,

Co się jednak nie udało,

Więc powtórki wciąż za mało.

Noworoczne ślij życzenia

Wiedząc, jak je masz odmieniać,

Choć na szczerość i wyniki

Nie wpływają liczebniki.

W szóstą tysiąclecia zimę

Kruchą pamięć wesprę rymem:

Jeśli chcesz być złotousty,

Złóż je W DWA TYSIĄCE SZÓSTYM!