„Mamzille – Mamuśki z Manhattanu”


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia 2009
oprawa: miękka
ilość stron: 328
moja ocena: 3,5

Kolejny tzw. „chick lit”. Zdecydowałam się przeczytać, bo brakowało mi trochę takiej literatury ostatnio (zbyt wiele kryminałów i sensacji pod rząd 😉 ), poza tym opis brzmiał nieźle. A akurat była taka szansa, bo książka krąży w ramach akcji „Kolejkowo”.

Książka napisana przyjemnie, czyta się łatwo i szybko. Jest to opowieść o Hannah, jej mężu i dwuletniej córeczce, którzy przenieśli się ze słonecznego Zachodniego Wybrzeża na Wschodnie, czyli do Nowego Jorku. Josh całe dnie spędza w nowej firmie, a Hannah próbuje się odnaleźć w nowej sytuacji i w nowym miejscu. Dzięki sytuacji finansowej lądują w samym sercu Manhattanu, chociaż nie zostają zaliczani do „klasy A” – przecież stać ich na aparatament tylko za maksymalnie 1,3 miliona dolarów 😉

O pomoc w „osiedleniu się” zostaje poproszona Bee, żona najlepszego przyjaciela Josha. Dzięki niej Hannah ma okazje poznać inne mamy z Manhattanu, dowiedzieć się jakie są „reguły gry”, jak wygląda codzienne życie. Jednakże nie do końca jej się to podoba i próbuje odnaleźć swoją własną drogę życiową między Mamzillami. Czy jej się to uda? Czy da radę iść pod prąd? Czy jej związek to przetrwa?

Książka napisana nieźle, jednakże zakończenie – moim zdaniem – zostało przesłodzone. Jak filmy w stylu Hollywood 😉 Poza tym, cały czas nurtuje mnie ciekawość – czy tak jest na serio? Mimo tego, że wiem, że pewnie tak jest częściej, niż mi się wydaje. Ale i tak ciężko jest mi uwierzyć w to, że ktoś wyjeżdżając na dziesięciodniowe wakacje wynajmuje fimę, która remontuje pokój dziecka w hotelu i tworzy na jego miejcu replikę pokoju z domu, za skromne 10.000 dolarów, wariactwo…

Sumując – niezłe do poczytania i relaksu. Sympatyczni główni bohaterowie, jakieś złe mamuśki też się trafiają, fajne opisy. A na dodatek Nasza Księgarnia zrobiła wydanie typu, który uwielbiam, a który w Polsce trafił mi się po raz pierwszy – świetnej jakości miękka okładka, cudnie klejenie, nie trzeba się w ogóle obawiać o całość książki przy otwarciu. Jak ktoś chce zobaczyć bardzo porządny przykład wydania miękkiego, to niech zerknie w księgarni właśnie na „Mamzille – Mamuśki z Manhattanu” (bo zdjęcie nie odzwierciedla tego w ogóle 😉 )

Jedna myśl w temacie “„Mamzille – Mamuśki z Manhattanu”

  1. Czyli tak, jak czułam. Wszelkie Manhattany tak właśnie mi się kojarzą, te szminki i seksy itd.
    Szkoda czasu. Przeczytałam bodajże niania w NY czy jeszcze (już nawet tytuł mi uciekł), a już wiem- Księżniczki z Park Avenue- sieczka to wszystko.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s